Pamiętnik Dilli

Pamiętnik Dailli jest to historia ujawniająca nam skrawek lore AoC. Znajdziemy w niej informacje o tym jak wielkie miasto krasnoludów zostało zniszczone, otajemniczych światłach na niebie oraz dowiemy się trochę więcej o panujących w tamtejszym okresie władcach. Sama Daliia należy do rasy Dünir.



blog3-1040x585.jpg


Byłam tylko dzieckiem, kiedy pierwszy raz światła pojawiły się na nocnym niebie. Nie były one najjaśniejsze jednak z łatwością można było je dostrzec. Matka powiedziała mi że jest to znak od Boga, znak zwiastujący o tym że świat ma się zmienić. Od dawien dawna kobiety z rodziny mojej matki były wyroczniami, przez co była wrażliwa na tego typu sprawy. Historia mojej babci została zapisana na jednej z wielu tabliczek w wielkiej sali króla Grimleaey’a, historia o tym jak wyrocznia zastępcy króla przepowiedziała powstanie nieśmiertelnych podczas trwania wielkiej wojny.


Kiedy dni zamieniały się w miesiące, a miesiące w lata, świateł na nocnym przybywało coraz więcej, Kapłani w świątyniach zaczęli je określać jako zwiastun. Po tym jak ukończyłam mistrzowską akademię kamieniarstwa, ich liczba zwiększyła się do szesnastu. Z każdym mijającym miesiącem światła były coraz to większe oraz jaśniejsze.


Nie zajęło to zbyt dużo czasu aby sprawy w Dünheim zaczęły się zmieniać. Rodziny, z którymi dorastałam zaczęły się wyprowadzać jak najdalej od miasta położonego w sercu góry. Przybywało coraz to mniej podróżników, a świątynie z każdym dniem zdobywały coraz to więcej nowo nawróconych wyznawców szukających odpowiedzi na Zwiastun, oraz co może oznaczać. Moja matka również chciała uciec, ale ojciec nie chciał nawet o tym słyszeć. Jego dom aukcyjny był jedyną rzeczą, która nas utrzymywała, oraz obaj moi bracia należeli do strażników rady. Nie było możliwości aby ktokolwiek mógł go zobaczyć opuszczającego miasto. Honor oraz respekt znaczyły dla niego więcej niżeli jego własne życie oraz mój ojciec pokładał całą swoją nadzieje w swoich synach. Pomimo próśb matki aby opuścić miasto, zostaliśmy.


blog4-1040x585.jpg


Każdego dnia życie w mieście toczyło się tak normalnie jak tylko mogło, zwiastun zaczął pojawiać się tuż nad naszymi głowami nawet w czasie dnia. Bez ustanku przypominał o przyszłości, w której niedługo miała pogrążyć się Verra. Najbardziej zdolni i najsławniejsi skrybowie naszych czasów polegli w odnalezieniu nawet najmniejszej wskazówki na temat tych świateł. Najwyżsi kapłani oraz wyrocznie z wielkich świątyń w całym królestwie Dünzenkell zostali wezwani przez wielką radę do stolicy, Dünthol.


Kilka dni przed rozpoczęciem posiedzenia wielkiej rady król Brühnir zachorował na tajemniczą chorobę. Moja matka będąc częścią delegacji z Dünheim napisała do mnie opisując nędzny stan króla. Król Brühnir pomimo swego okropnego zdrowia stanął na nogi by przemówić do delegatów, upadł na samym początku ceremonii błogosławieństwa. To co miało byś spotkaniem rady stało się ceremonią koronacji. Po ogłoszeniu śmierci najstarsza córka króla Brühnira, Vilga, została ukoronowana na nową władczynię królestwa oraz obrońcą krasnoludów.


Moja matka powróciła jako inna kobieta z Dünthol, z przerażeniem w oczach. Moi rodzice zostali w swoim pokoju na całą noc. Kiedy tylko nastał ranek pierwszy raz zobaczyłam ojca z śmiertelnym przerażeniem w oczach. Zaczęliśmy się pakować oraz planować trasę do kopalni mojego wujka w imperium Aleańskim tak szybko jak to tylko możliwe. Bracia powiedzieli że wujek Godin umarł wewnątrz kopalni, oraz mamy pojawić się na jego pogrzebie. To był pierwszy raz gdy moi rodzice powiedzieli nam kłamstwo. Spędziliśmy następny dzień tylko na przygotowaniach do trzydniowej podróży. Kiedy tylko się spakowaliśmy wyruszyliśmy drogą prowadzącą na zewnątrz góry.


Droga w Dünheim była bardzo długim tunelem zaczynającym się od wielkich bram góry. Kilka kilometrowe długie jedyne wejście do wewnątrz. Zwykle wypełnione kupcami oraz podróżnikami z wszelkich zakątków Verry. Jednak w ostatnich latach świat się zmienił, a wraz z nim pozostały czas Dünheim.


Blog2-1040x585.jpg


Byliśmy już godzinę drogi od wielkich bram góry, kiedy to się stało. Usłyszeliśmy głośne „bum” rozbrzmiałe po ziemi oraz wzdłuż ścian. Brzmiało to jakby sama góra się zapadała. Kilka sekund później nastąpiło trzęsienie tak silne że prawie spowodowało upadek naszych baranów jucznych. Widziałam usta ojca poruszające się tak jakby do mnie krzyczał. Jednak nic nie słyszałam oprócz głośnego dzwonienia wypełniającego moją głowie. Było to w momencie gdy poczułam coś mokrego płynącego po mojej szyi. Podniosłam moją rękę by zobaczyć co to było… mogę tylko sądzić że szok wywołany przez całą tą sytuację uniemożliwił mi zrozumienie tego co się właśnie stało. Moje palce były pokryte we krwi. Trzęsienie ustało tak jak się rozpoczęło, za ojcem widziałam braci próbujących podnieść przewrócony wóz. Wtedy zobaczyłam rękę znajdującą się pod złamaną osią drewnianego wózka. Natychmiast zaczęłam biec do wozu oraz zaczęłam pchać go z całych sił.


Rama drewnianego pojazdu zapadła się w sobie odsłaniając zmasakrowane ciało matki. Leżała bez życia wśród gruzu, tak jak moi bracia również i ja stałam w tak wielkim szoku że nie mogłam się ruszyć. Nasz ojciec szaleńczo przeszukiwał torby mojej matki, podczas gdy my obserwowaliśmy oczekując najmniejszego ruchu z jej strony.


„Gdzie to jest?” pytał ojciec, przedzierał się przez książki i ubrania w różnych workach, które zostały odrzucone na drogę, gdy wagon się zawalił.


„Gdzie jest co ?” Odezwałam się pomimo tego że całkowitą uwagę poświęcił poszukaniom naszych rzeczy.


Moje myśli zaprzątały tylko wspomnienia z mamą. Widziałam obu braci ogarniętych emocjami, pogrążonymi w rozpaczy. Usłyszałam głos ojca krzyczącego „Mam to!”.


Pobiegł w kierunku mojej mamy i stanął nad nią recytując zdanie, którego nie byłam w stanie zrozumieć. Oślepiający błysk światła oplótł rękę ojca. Zwinięta w kłębek i splątana stróżka opadła z jego rąk. Wtedy zobaczyłam jak moja mama zaczęła kaszleć oraz ciasno ściskać w ramionach ojca. Moi bracia i ja rzuciliśmy się by uściskać ich obu.


„Musimy uciekać z tej góry, Bron” Powiedziała to do mojego ojca kiedy on ją trzymał w swoich ramionach.


„Helgun, Thargud szybko! Pomóżcie mi pozbierać jedzenie oraz bagaż.” Kiedy tylko powiedział to do moich braci zwrócił się w moim kierunku „Dillia, opiekuj się matką kiedy ja pomogę twoim bracią.


Kiedy siedziałam wraz z mamą spoglądając na ojca wraz z braćmi starającymi się związać ocalałe rzeczy na siodle barana, obróciła się w moją stronę.


„Dillia, jest coś co musisz wiedzieć. Kocham cię bardziej niż moje własne życie… moja jedna córka. Jesteś światłem mojego życia i zrobię wszystko by utrzymać cię bezpieczną” Jej oczy zaczęły się trzepotać.


„Ale mrok nadszedł”


Blog1-1040x454.jpg



Tłumaczenie na podstawie https://www.ashesofcreation.com/dillias-diary/